Bebo Max Models Nasza Klasa Facebook Myspace Grono Twitter You Tube DigArt Gallery Deviant Art Gallery

Notki Goscinne Ksiega Gosci blog mail me



I'm Back Bitches!
17.05.12

O kurwęłę, blogasiałkę powróciło ;__;
Starałem się prowadzić normalne życie, naprawdę! Nie oglądąłem TV, mało czytałem żeby się nie wkurwiać, nie rozmawiał o polityce albo udawałem debila który się nią nie interesuje.
Robiłem wszystko by tylko jakoś przetrwać w tym informacyjnym gównie. No ale chuj moi państwo, nie dało rady.

Impulsem, zapłonem bym rzekł, był mój krótki jak penis azjaty pobyt w przeeeepięknym mieście – Lublinie!
Wszystkich mieszkańców tego miasta z góry przepraszam (ha!) za to co napiszę, ale obawiam się że absolutnie gówno mnie obchodzi co sobie myślicie. Nie brońcie tego miasta bo nie macie po co. A więc zaczynajmy.


Pytanie brzmi – który kurwa kretyn był takim geniuszem w kategorii planowanie przestrzeni publicznej i zażartował sobie z mieszkańcami robiąc dworzec PKS pośrodku bazaru? Czy wy kurwa rozumiecie co się dzieje z Waszymi umysłami, zaraz po wyjściu z śmierdzącego moczem autokaru, gdy stajecie w pośrodku największe burdelu jaki możecie sobie wyobrazić? Chaos jaki panuje w tym miejscu można porównać z rzuceniem pięciozłotówki przed dwóch żydów albo ministranta między księży. Po prostu koszmar. Nigdy w życiu, ale to NIGDY, nie spotkałem się by na dworcu istniało stanowisko z cyferką 0. Rozumiecie? Stanowisko zero.


Ale to nie koniec – zaraz obok niego jest stanowisko ZERO BIS. Zero bis, drodzy państwo. Zero bis.


Już bym chciał odpocząć, usiąść, zjeść kebaba od jakiegoś brudasa z budy który wyglądał jak arabskie zombie, ale nie! Bowiem musiałem podążać dalej. A więc szukamy busa. I wtedy przed waszymi oczętami staje widok tak skrajnie zabawny i obrzydliwy zarazem, że nie możecie oderwać wzroku. Bo oto przede mną, na krawężniku pod drzewkiem, niczym Biblio Baggins kurwa, siedzi menel. I niby nic, menel jak menel, ale uwaga! Ów ohydne zwierze rozpięło przy mnie spodnie, podniosło się na rękach lekko w górę, wypięło dupę i oddało gigantycznego stolca pod siebie. Oglądanie jak bezdomny kręci pod siebie włoskie lody karmelowe, wypaliło mi się w mózgu niczym Runa Pamięci. Menel po załatwieniu swojej jak widać nagłej i (wierzcie mi) potężnej w wielkości potrzeby, po prostu usiadł obok swojego nowonarodzonego dziecka, swego czekoladowego karzełka ogrodowego i rozpoczął wesołą pogawędkę z kolegą obok (któremu jak widać nie przeszkadzał fakt że obok niego ktoś właśnie postawił kloca).

Przypomina mi się kawał:
Siedzi facet w teatrze i nagle czuje okropny smród. Stuka gościa przed sobą i mówi:
- Przepraszam, czy pan się zesrał?
- Tak, a o co chodzi?

5 metrów za nimi stała budka z kebabem.
Przesądziło to o moim zdaniu na temat tego miasta – nigdy więcej nie postanie tam moja stopa, noga, kurwa nawet ręka. Nie ma chuja.

Pewnie zastanawiacie się (albo i nie bo nikt już tego nie czyta i chuj wam w dupę) czemu tak nagle z dupy – notka, chuj blog aktywny. Nie wiem. Miałem ochotę, poczułem świeży wiatr w moich spasłych żaglach i postanowiłem uraczyć publikę kolejną porcją swoich chujowych przemyśleń. Co nas czeka dalej? Mam ochotę wrócić do komentowania polityki, jak niegdyś. Co z tego będzie, nie wiem, ale przekonamy się niedługo.

Ave Bis!



"What's to Discuss, Old Friends?"
05.12.11

To najprawdopodobniej ostatni wpis na tym blogu. Tylko bez srania "oh nie kurwa i co teraz, moje życie nie ma sensu, tak bardzo lubiłem cię czytać!" Wasze życie i tak było sensu, podobnie jak moje, także nic straconego.

Sygnały że straciłem już swój piśmienniczy pazur było wiele, ale jakoś nie chciało mi się w to wierzyć że mogę pisać nudno i chujowo, w końcu każda notka w złotym okresie tego bloga była po prostu mistrzowska. Nie żebym był narcyzem, ale dobrze wiecie jaki jestem krytyczny wobec samego siebie, a przeglądając stare wpisy śmieję się jakbym czytał wypociny obcej osoby. Natomiast notki z ostatnich miesięcy są po prostu żenująco puste, suche i trochę mi za nie wstyd.

Nie wiem czemu nadszedł taki stan. Może wyrosłem? Wątpię. Może po prostu skończyły mi się pomysły? To na pewno. Moje życie nie jest już tak chujowe i nudne jak było, w końcu wylewanie z siebie tych wszystkich bzdur wymagało czasu, którego teraz mi zwyczajnie brakuje.
Pisałem tego bloga przez ponad 6 lat, chociaż archiwum nie obejmuje najwcześniejszych notek. Byłem przez ten czas w dwóch nieudanych związkach, ledwo zdałem maturę, dostałem się na chujowe studia których nie mogę skończyć od 5 lat i po dziś dzień nie zrobiłem prawa jazdy. Moja internetowa 'kariera' jakoś się rozwinęła, ale bez szoku. Jak byłem szary i zwyczajny, tak zostałem. O ile nie bardziej.

Starałem się przez wiele lat otwierać ludziom oczy, starać się sprowokować ich do myślenia że może jednak warto spojrzeć na sprawy z innej perspektywy. Że czasami warto odwrócić strony. W wielu przypadkach udawało mi się to, w zdecydowanej większości jednak po prostu bawiłem odbiorców. O ile z tego drugiego mogę być zadowolony jako 'komik, o tyle z tego pierwszego jestem dumny. Nie chciałem uczyć nikogo chamstwa ani namawiać do bycia cynikiem bez przyjaciół. Po prostu chciałem żeby było w tym chujowym kraju trochę mniej bezmózgich debili.

Chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim czytelnikom tego bloga, najbardziej tym którzy byli moimi odbiorcami od czasów bloga w wersji 1.0. Tysiące komentarzy, setki wpisów i wiadomości, parę świetnych akcji (Katarzyna; Kicia itp.). Aż się łezka w oku kręci.

Zamknięcie bloga nie oznacza że to koniec mojej blogowej aktywności. Jeżeli kiedykolwiek najdzie mnie ochota by podzielić się z Wami moimi nowymi, jednakże świeżymi przemyśleniami, z chęcią otworzę go na nowo. Póki co jednak muszę zamknąć tą małą kapliczkę i wysłać was do archiwum.
Sześć lat to kawał życia. Nie wiem nawet jak dużo jest tutaj notek, bo nigdy nie miałem chęci żeby je policzyć. Może się komuś będzie chciało, w końcu w necie jest w chuj zjebów.



Ave Wam Wszystkim!
Może się jeszcze kiedyś 'zobaczymy!'



:
14.11.11

Dzień dobry Państwu. Nazywa się Grzegorz i kurewsko zaniedbałem bloga. Wiecie, aż mi wstyd. Serio. Kurwa tyle lat prowadzenia tego gówna za darmo, bez reklamy, bez czytelników, zdobywanie fanów jedynie siłą tego co chce przekazać. I co kurwa? Zjebałeś Grzegorzu. Zostawiłeś jedyne medium przekazu które nie zostało tknięcie chujową komercją i na którym możesz pisać co chcesz.
A więc zabierzmy się do pracy.

Cud w samolocie
Jak wiecie, w dzisiejszych czasach ani wyszkoleni piloci, ani rządowi agenci, ani nawet wyszkolone służby nie ratują już spadających samolotów. To nie stan techniczny maszyn jest powodem usterek. Oh nie. Za całym złem stoi oczywiście szatan (oraz Rosjanie z Tuskiem, co jest oczywiste). A z Szatanem jak wiemy, należy walczyć jedynie bronią uświęconą, a więc np. puklami włosów papieża. Pomyślcie, całe życie jebie się w seminarium, potem posługa, wspinacie się po szczeblach kariery w zakonie, aż nagle zostajecie papieżem. Papieżem kurwa! A potem, parę lat po waszej śmierci, wasze włosy nie wiadomo kiedy i kurwa jak ścięte, ratują samolot pełen waszych i innych rodaków. Słowo Cud samo nasuwa się na usta.
Dlaczego kurwa się na to zgadzamy? Przecież każda normalna osoba po usłyszeniu takiej wiadomości w TV powinna wsadzić kutasa w kineskop tak mocno by dotrzeć do ściany za telewizorem. Jak można się zgadzać na słuchanie takich bzdur? Czy wy w ogóle rozumiecie to w co ludzie wierzą? Że parę WŁÓSÓW DENATA uratowało samolot PRZED ROZBICIEM SIĘ? Wy ktoś do końca w ogóle przetworzył to mózgu i zastanowił się co to kurwa znaczy? W mediach chyba nikt. A autor tego pomysłu jest albo wybitnym auto PRowcem, albo kolejny debilem do kolekcji zwanej Narodem Polskim. Zamierzam zakupić kawałek szaty papieskiej, nosić ją w portfelu i zacząć uprawiać sporty ekstremalne. Dzięki temu nigdy nie stanie mi się krzywda i będę kurewsko bogaty! Trololo, troll science po prostu.

Rozłam u PiSuarów
Błogi uśmiech zalał mą szpetną facjatę gdy tylko dotarły do mnie wiadomości o tym że trzy naczelne mordki zacnej partii jaką jest Pojebanie i Skurwysyństwo dostały kosza od prezesa. Jakimi głupcami musieli być by kwestionować idee i jedyną słuszną linię partii!
Zioberko, Cymuś i Buldog. Święta trójca pożegnała się z wspaniałym światem obrabiania lodzika Jarusiowi i wielu przywilejów. Jednak nic straconego, bowiem euro parlament i tak jest ciekawszym i bardziej dochodowym miejscem. Jedyne co może z tego dobrego wypłynąć to może w końcu to, że Jarek zwariuje. Czyż nie było by wspaniale oglądać jak prezes jednej na największy partii pogrąża się w szaleństwie? Niedługo zacznie pierdolić na wiecach że Wielcy Przedwieczni zostaną przebudzeni i Cthulhu będzie kroczył po ziemi. Chuj go wie.

Modern Warfare 3
Oczywiście że mam nowego Coda. Jeśli być wierny serii to do końca. To nic że dostaję wylewu kurwa co 5 minut, to nic że mam ochotę użyć swojej ręki jako wiertarki udarowej i borować dziury w ścianie. To nic że masa dzieci i cziterstwa uniemożliwia mi normalną rozgrywkę, a wiechy Steam’u praktycznie nie pozwalają mi niekiedy grać. To nic że mapy są chujowe i w kolejnych DLC będę musiał kupować stare mapy za które płaciłem już 2 razy. TO NIC.
CoD to CoD. Trzeba grać kurwa, także kupujcie i zabijajcie czarnuchów. Tylko bez pierdolenia że BF3 jest lepszy albo gorszy, kurwa czemu ludzie wciąż porównują te dwie gry? Chryste, to taka sama chujowa wojna jak między Xbox’em i Play’em. Jedyne kto się tą wojną tak realnie powinien srać to twórcy konsol czy gier, bo oni na tym zarabiają mniej lub więcej. Jak ktoś lubi BF3 to kupuje BF3, jak ktoś Coda, to Coda. Jak obydwie to obydwie. Jak się nie ma kompa to się żyje z wilkami i też trzeba sobie radzić. Po co się srać konfliktem w którym nie ma realnej wygranej?

Jutro należy do nas!

Ahh, 11 listopada. Święto Niepodległości. Wspaniała okazja by wspólnie z całą rodziną zachłysnąć się zdrowym patriotyzmem, pokazać młodym pokoleniom że historia kraju ma znaczenie, że warto kochać swój kraj. To dzień w którym można się czegoś nauczyć lub przypomnieć sobie że nasi rodacy umierali za naszą wolność.
Ale po co? Wiadomo nie od dziś że znacznie ciekawszą zabawą od oglądania parad i przedstawień, jest np. skakanie po radiowozie i rozpierdalanie czyjejś czaszki za pomocą kija. Po co zakładać flagę na ramię, skoro można założyć i ukryć pod nią twarz? Po co wywieszać flagę za okno, skoro można z tego okna rzucać kamieniami? Po co śpiewać hymn, skoro można krzyczeć że żydzi okradają kraj. Po co właściwie być polakiem, skoro można być jebanym czubem wyznającym idee o której nie ma pojęcia i będącym na mieście jedynie po to by dać upust swej agresji, najpewniej spowodowanej głęboko skrywanym homoseksualizmem bądź wypartymi wspomnieniami o byciu molestowanym przez ojca. No ale może się mylę i to są prawdziwi Polacy, sam już nie wiem.

Na dziś to tyle. Może wrócę do pisania na bloga. A może nie i chuj?
Nie wiem. Ave.



O polityce słów parę..
08.09.11

Chuj że prawie nic już tu nie pisze, jedna notka na miech to też dobre ratio.
Dziś rano obudziłem się z myślą prawdziwego patrioty – kurwa, na kogo głosować w kolejnych nic nieznaczących wyborach?
Przemyślenia me trwały wiele długich minut. Czy doszedłem do jakiegoś sensownego wniosku? Oczywiście że nie, ale nie o to w końcu chodzi. Doskonale wiem jak wielkie rozgoryczenie panuje w społeczeństwie polityką partii rządzącej. Wbrew pozorom słucham i czytam co niego na ten temat, choć sam nie zabieram już głosu (pomijając tą notkę). Wiem że ryj Tuska wielu kojarzy się z kłamstwami, niedotrzymanymi obietnicami, zagrywkami pod siebie i swoich ludzi. Wiem że wiele osób które z dumą oddawały głos na PO, teraz żałuję i jest wręcz wkurwiona że po raz kolejny nie wybrali kogoś sensownego.
Błagam was jednak – zastanówcie się kurwa. Przypomnijcie sobie jak było za rządów PiS. Przypomnijcie sobie o czym pisały gazety i podawały dzienniki. NIE BYŁO PIERDOLONEGO TYGODNIA żeby Jaruś i jego ekipa nie odjebali jakiegoś komicznego cudaka. Dzień za dniem w TVN24 napierdalały z ekranu opisy sytuacji, zarówno kryminalnych jak i komicznych w których udział brali politycy PiSu, LPR i Samoobrony. Porównajcie ilość afer, oskarżeń, śledztw jakie były prowadzone wobec polityków. O wyrok prawomocnych nie będę wspominał już. Możecie pierdolić że TVN było anty pisowskie. Bo było i jest. Ale sądy nie są i policja też nie.
Płaczecie kurwa za Lepperem że był ‘fajnym kolesiem w sumie i oryginalną postacią’. Ten człowiek opierdalał Was, podatników z pieniędzy, był skazywany, zdradzał żonę. Ja pierdole, to kolejna sytuacja kiedy śmierć oczyszcza wszystkich z zarzutów. To samo było z monumentalnym już Lechem.
Gadam sobie czasami z ludźmi przy piwku co o tym wszystkim sądzą. Co i raz słyszę głosy ‘oszukali nas, kłamał, miało być inaczej’. Nie no kurwa, serio? Czy jest w tym kraju jeszcze ktoś kto idzie na wybory mając święte przekonanie że politycy wywiążą się ze wszystkiego co mówią? Trzeba być debilem żeby patrząc na uśmiechniętego Jarusia na bilbordzie zmienić swoje zdanie o danej partii i uznać że są warci głosu. Konkluzja moja jest taka, że ludzie za dużo się srają tym co nie zostało zrobione, a nie widzą niczego pozytywnego. Gdyby ten rząd nie robił absolutnie nic, to kurwa żarlibyście teraz żwir i popijali to deszczówką, a pracy nie mielibyście od 5 miesięcy. Nie bronię obecnego rządu, chciałbym żeby był lepszy. Ale z drugiej strony, nigdy wcześniej nie czułem że jest jako tako normalnie w kraju. A to uważam jest warte zastanowienia się czy chcemy kolejnej zmiany. Zresztą alternatywy tak naprawdę nie ma. Chyba że chcecie głosować na Korwina Mikke, ale to wtedy polecam wyjebać tego bloga z zakładek i nigdy więcej nie czytać tego co piszę.

Ave wybory. Już niedługo :>



Amy, Lepper i Norwegia
07.08.11

Ja pierdole no, co się dzieje z światem. Jak nie Amy, to Lepper. No ale oceńmy na spokojnie i trzeźwo (akurat do drugie średnio dziś do mnie pasuje, ale chuj).
Amy Winehouse – angielska wokalistka, lat 27. Jedni srali w pieluchy z powodu jej głosu, inni rzygali na jej widok. Jedno jest pewne – była kontrowersyjna, a to dzisiaj właściwie już wystarczy żeby coś osiągnąć. Jak w przypadku Majkela, zaraz po jej uroczym zgonie wyjebał się pociąg z zaginionymi fanami, którzy przez lata byli zamknięci i odcięci od świata, przez co nie mogli wyrazić swojej wielkiej miłości do artystki. Na szczęście już mogą, dzięki setkom fan pejdży i stron poświeconych Amy. Już każdy może powiedzieć że ją lubił, nawet więcej - że jej słuchał! Kiedy zapytam się kogoś o ulubiony kawałek, następuje cisza i wstydliwe ‘w sumie to jej nie słuchałem, ale lubiłem ją’. To świetnie. W sumie czemu nie, większość polaków jest dumna z Chopina, ale nie słuchała ani jednego jego utworu. O Koperniku nie mówiąc. A Papież to już legenda.
Ja słuchałem jednego jej utworu – Wake Up Alone. I chuj. Żadnego więcej. Ten miałem na dysku, spodobał mi się i koniec. Nie szukałem dalej, miałem wyjebane na jej twórczość, nie ściągałem z chujem w ręku dyskografii i nie rozwieszałem plakatów na ścianie gdy tylko jebnęła w kalendarz. No ale przynajmniej wiem jak wyglądała i jak śpiewała. Dobre i to, w świecie pełnym jej oddanych fanów i wielkich znawców muzyki. Swoją drogą czy ludzie jakoś nie czują się chujowo? W sensie, nikt nie czuje że jest sztuczny i chujowy w tym że lubi kogoś po śmierci? Nie macie w sobie jakiegoś impulsu, że kurwa ‘mogłem wcześniej się zajarać, przecież słyszałem jej piosenki’. Ja w swoim życiu mam tylko dwóch artystów których słuchałem wcześniej, a gdy umarli dostałem kurwicy gdy zostałem zaliczany do grupy ich nowych fanów. Był to Michael Jackson i Luciano Pavarotti. Kiedy zeszli z tego świata, szczególnie ten pierwszy, świat zalała masa krypto fanów. Amy doczekała się tego samego. Może zajebała się właśnie przez was? Bo podejrzewała że jesteście tacy chujowi i sztuczni. Ja w sumie tez powinienem się zajebać, myślę że w rankingu celebrytów internetowych skoczyłbym przynajmniej po parę miejsc w górę. Już widzę te nagłówki – Bohater Piątku znaleziony martwy w swoim pokoju!
No i tym sposobem przechodzimy do największego rolnika IV Rzeczpospolitej. Pan Andrzej był postacią barwną. Na tym blogu był obrażany dziesiątki razy i nie zamierzam tego negować. Wkurwiał mnie, raził mnie prostactwem i głupotą oraz wkurwiał niszczeniem Polski wraz z Kaczorem i Faszystą. Jednak, i choć to zabrzmi teraz pewnie chujowo, nawet go lubiłem. Był pocieszny. Jego żarty o prostytutkach umocniły mnie w przekonaniu że tak właśnie wygląda 100% polski farmer który dostaje się do rządu. Jego partia była zbiorem czubów i bezzębnych kretynów, ale przynajmniej było śmiesznie. Tak patrzę na to z pespektywy czasu. Szkoda że nie wytrzymał presji. Wolałbym żeby Jarosław się zajebał niż on.

No a co do zajebywania – czas wybrać się do Norwegii. Ahh cóż to była za wiadomość! Bomba! Zamach! A potem masowe morderstwo. I jak tu nie wstać przed telewizorem i nie zacząć klaskać śpiewając Brava! Nie popieram morderstwa, oj nie. Chciałbym żeby wszyscy żyli w pokoju i byli normalni. Ale kurwa, jak wspaniale jest ujrzeć że są ludzie którzy mają tak bardzo dość otaczającego ich gówna, że postanawiają po prostu wziąć spluwę i zacząć rozpierdalać ludzi. To napawa lękiem i fascynacją. Jego motywy nie były może super zajebiste (można było się bardziej postarać niż tylko bycie anty islamistą), ale liczy się efektywność.
Mam nadzieję że w Polsce też trafi się ktoś taki. Znając moje szczęście, będę na linii jego ognia ale w sumie na dobre mi to wyjdzie – jak pisałem, zyskam na popularności. Chociaż, nie wykluczam możliwości że taką osobą będę ja sam. Po prostu wezmę worek z bronią i zacznę napierdalać do ludzi. Od tak, z nudów. Wcześniej napiszę 2000 stronicowy manifest, wrzucę w sieć i zacznę prywatną vendettę przeciwko Polaczkom. Ahh, rozmarzyłem się :)
Czasami czuję się popierdolony, nie ukrywam. Pisząc to słucham Mozarta i piję szkocką, także jestem na dobrej (i jakże klimatycznej!) drodze do tego by zostać masowym mordercą. I to z klasą.

Niedługo wybory moje głuptasy. Większość z czytających oczywiście nie posiada dowodu osobistego, bo moi fani to przedział 14-16, ale to nic, jakoś z tym żyję. Reszta z was po raz kolejny pójdzie i odda głos na bezwartościową partię która zapewni Polsce kolejne 5 lat nędznej, bezcelowej i szarej egzystencji. Tak jest od lat wielu i tak zostanie. Nie czekajcie na zmianę moi drodzy. Zbierajcie hajs, spakujcie się i spierdalajcie. Życie jest za krótkie żeby czekać na zmiany w tym bagnie.
Ja na wybory chyba nie pójdę, chociaż nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji. Teoretycznie mógłbym oddać głos, ale na chuj na tak naprawdę? Wiem że każdy głos się liczy, ale zastanówcie się – NA CHUJ? Żadna partia nie chce aborcji, eutanazji, zalegalizowania prochów i zdelegalizowania kościoła i związku wyznaniowych. Takie są moje postulaty. Skoro nikt ich nie spełnia, to nie musze głosować. Tylko proszę, nie bądźcie już błaznami i nie pierdolicie o Korwinie Mikke, bo jak słyszę wasze żałosne pierdolenia o tym jakim to on i jego partia są zajebistymi kandydatami, to mam ochotę was bić po pysku. Głosowanie na coś alternatywnego i ‘śmiesznego’ nie znaczy że macie poglądy. To znaczy że właściwie ich nie macie. A skoro macie wyjebane, to po co głosować?

W moim życiu osobistym, o ile kogoś je obchodzi, totalny rozpierdol. Tak bywa. Zbieram kawałki serca do kupy i jakoś patrzę w przyszłość. Miłość to suka w chuj, ale w sumie zasłużyłem sobie. Az ma ochotę człowiek uwierzyć w karmę. Tyle zła, nienawiści i pychy wypuściłem w świat, tyle negatywnych emocji, przekleństw i chamstwa popłynęło na tym blogu, że nie dziwie się światu iż postanowił mnie pierdolnąć w dupę. No ale chuj, trzeba jakoś żyć. Może jednak mam w sobie więcej z bohatera Piątku niż przypuszczałem.

Ave lamusy, oby wasze życie też się zjebało jak moje. A potem wyprostowało na lepsze. Mojego raczej to nie czeka, więc może przynajmniej wam dopisze szczęście.



czyli Legenda
19.07.11

Pisząc tą notkę jestem po trzech bronxach, co jak dla mnie jest tytułem wstępu, że się tak gimnazjalno-alkoholowo zajaram. Dawno nie pisałem o takiej porze notek. Ba kurwa! Kiedyś wrzucałem niezłe gówienka od 3 w nocy. Zlamiłem się, nie ma co. Fakt dokonany.

No więc odsetek z Was wie że moje aktualne życie osobiste ssie kurwa. Ssssieeeeeeee mocno paUe, jest chujowe i właściwie nie za bardzo wiem co mam robić. Dla niewtajemniczonych, od razy mówię – spierdalać. Życie to nie bajka, o czym niejednokrotnie pisałem na tym blogu. Ale kurwa, dość ssania, nie o tym mowa!

Wyszedłem sobie po piwko, tak żeby dojebać się wieczorem, pozamulać, być Emo kurewką i pociąć się w myślach bo na żywca się boję. Już miałem wracać do domu (właściwie to wróciłem po odtwarzacz mp3, ale ten fakt zabija klimat), jednak w ostatnim momencie zdecydowałem że nie! A chuja, wezmę swój ukochany czteropak Carla i wypierdol na osiedlową ławkę. A co, taki jestem kurwa undergroundowy. Na krawędzi co? Jak chuj.

Siedzę sobie, słucham lekkiego New Age, szatan już mnie zachodzi od tyłu i rozmyślam sobie nad swoim chujowym życiem. A wierzcie mi, w ostatnich czasach jest ono wyjątkowo ujebane. Strasznie bawią mnie ludzie którzy piszą mi „chciałbym być taki jak ty!” „zazdroszczę ci wszystkiego!” Boże drogi, gdyby te małe poczwary wiedziały jak bardzo mam przejebane życie, jak wiele z moich notek tutaj, mimo stylu pisania, nie jest zapisem polaczkowatego humoru i poglądu na świat, ale bólu i cierpienia. No ale znowu kurwa, plask w twarz!, ochocze od tematu.
Siedzę sobie, zamulam czy też jak ktoś woli, kontempluje. Spokojny wieczór, z daleka widzę rozkoszną paczkę dresów którzy z wolna zapijają swoje żałosne żywota na osiedlowej ławce. Podobnie jak ja. Dookoła boisko, pagórki, jak to na Yelkonkach. I wtem, nagle ni z dupy ni z pietruchy, z lewej strony pojawia się postać. Już miał iść prostopadle do mnie, ale nagle zawróciła i zaczyna iść w moim kierunku. Ma dziwne ruchy i dziwny chód. Zaczynam ściskać ręce żeby rozruszać mięsnie w łapach, bo nigdy nie wiadomo jaki zjeb do Ciebie podejdzie.
Owa postać okazała się dżentelmenem w wieku około 30 lat, ale ciężko stwierdzić bo jego twarz porastała w brodzie. Miał na sobie pizdeczkowaty plecaczek na ramiączka i koszulę w kratę. Wszystko to opinało się na wieeeelkim brzuchu. Całość mówiła od razu – fan star treka; nie zamoczyłem nigdy jeżeli nie liczyć skarpetek. Obserwując tą tajemniczą personę, stwierdziłem że trzyma w ręku jakiś dziwny przedmiot. I nagle stało się. Delikwent wyciągnął munczako.
Kurwa, ludzie, co to był za niemy cyrk. Wpierw powoli, na spokojnie badał teren. Chodził w tą i z powrotem jak gdyby upewniając się że nikt go nie widzi (mimo że siedziałem 20 metrów dalej). W końcu zdobył się na odwagę i parę razy, nie śmiało uderzył munczako w betonowy murek. Odczekał chwilę i wtedy się zaczęło! Raz ciach! Kurwa ninja! Wybigabsy, tutaj tego kurwa, zabija niewidzialnych wrogów jak z kałasznikowa. Całość wyglądała mniej więcej jak Star Wars Kid, wierzcie mi. Pocieszne ruchy grubaska i świat broni ninja. Przecież to idealny obrazek. Po 20 minutach takiego cudowania, nasz młody zawodnik sztuk walki stwierdził że wystarczy. Postanowił rozruszać zmęczone mięśnie robiąc swojego rodzaju pompki na stojąco. Nie wiem nawet jak wam to opisać. Stajecie do ściany, opieracie o nią ręce i zginając w łokciach, opieracie się o nią i tak 5 razy. I tyle. No kurwa trening komandosa.
Po skończonych ćwiczeniach, nasz młody adept oddalił się wśród kwiatów wiśni. Sesja została zakończona, trening był wystarczająco długi. Ale nie! Nagle ninja zaczyna napierdalać z munczako w niczego nie spodziewające się drzerwo! Atak z zaskoczenia, wierzcie mi że drzwo nie miało absolutnie żadnych szans. Zostało zabije na miejscu. Co prawda jeszcze stało, ale jestem pewien że już jutro będzie tam tylko próchniejący pień.

I tak zakończyła się przygoda o Grubo-San. Odszedł w świetle osiedlowych latarni. Epicka przygoda miała miejsce na moich oczach. Mogę umierać szczęśliwy.

Tą właśnie legendą chciałem się z Wami podzielić. .



Max Rage
15.07.11

Wiecie że ja już naprawdę kurwa nie wiem o czym mam tutaj pisać?
No przecież codziennie atakuje mnie taka chujnia, że właściwie po co mam się rozpisywać? Nim dokończą tą notkę, wydarzy się w tym kraju coś tak nieprawdopodobnie popierdolonego, że moje wypociny zostaną zdeaktualizowane z prędkością stolca który opuszcza moje ciało za każdym razem gdy czytam o nowościach np. w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Ale przełamie się i zrobię mały zbiór rzeczy które ostatnimi czasy podwyższały mi ciśnienie.

Otóż nie mogę nie zacząć od opisania mojego stanu wysokiego wkurwienia, kiedy wpychając sobie do mordy tony płatków zbożowych na śniadanie, zostałem zmuszony (pilot był za daleko bo aż na stole) do oglądania komisji, czy też zebrania, chuj wie co to było, dotyczącej publikacji Białych Ksiąg. Kiedy do moich uszu dotarły słowa o obezwładnionym samolocie', zaprzestałem spożywania pokarmu. Nie byłem w stanie, mój umysł staną i był w stanie jedynie patrzeć na twarz Macierewicza. Oczy szatana świdrowały moją świadomość z PiSowską precyzją. Zaraz potem zostałem ‘obezwładniony’ wypowiedziami pana Jarosława. Czy znacie ten stan kiedy wasz umysł na krótką chwilę wyparowuje? Po prostu znika, pyk! Nie byłem w stanie przetworzyć tego PIERDOLENIA, po prostu nie rozumiałem jak można tak bezczelnie, publicznie i do tego świadomie PIERDOLIĆ O TAKIM GÓWNIE. Nie docierało do mnie i nie dociera po dziś dzień, że można być tak przyjebanym. 'Umysł tego nie pojmuje', cytując jedną z bohaterek znakomitego polskiego dokumentu 'Darling Aj low ju'.

W księdze gości ktoś zapodał takim oto linkiem.
Powiedzcie mi, jak normalny, zdrowo myślący człowiek, może budzić się rano w Polsce, przeczytać to i pozostać przy zdrowych zmysłach? Jak można nie iść do sklepu i nie kupić wódki? Ja nie potrafię, za dużo we mnie prawdziwego polskiego patriotyzmu. Jak widzę coś tak autystycznego to po prostu muszę zalać mordę %tami. Jak tak dalej pójdzie, w każdym parku będzie stał sarkofag z kawałkiem ciała każdej z ofiar. Tylko czekać aż pod blokiem pierdolną mi kapliczkę z marmurowym Lechem który łypać będzie na mnie za każdym razem gdy będę wracał do domu. Przecież to psychologiczny terroryzm. A jeżeli ja nie chcę tych ‘świętości’? Czemu kurwa nie można oprotestować w tym kraju czegoś co ‘święte’, skoro ja tego nie uznaję? Czemu wolność wyznaniowa narzuca mi swoje poglądy? Czemu nie mogę iść po parku żeby nie zobaczyć zniczy albo krzyży? Czy ja kurwa maluje znaki ateistów na ścianach albo wieszam je w salach szkolnych? Bez jaj kurwa.

Podobały mi się wpisy pod moim ostatnim statusie na fejsie. Ile rejdżujących kurewek rzuciło się na fakt że chodzę na solarium! Nie no kurwa, żyję w czasach gdzie grzanie ciała kilkunastoma lampami UV jest równoznaczne z braniem do mordy kutasa! Czy to nie jest fascynujące? Cały zachód, którym tak się jarają czopy oglądające MTV spędzają tam godziny. Walicie sobie konia patrząc na laseczki które świecą ciałkami w TV i jakoś nie słyszę komentarzy "ale lesby, mają opaleniznę po solarium!!1". Jeżeli ktoś lubi naturalne, nieopalone ciało TO FAJNIE, nie zaciągam was kurwa do solarium. Co nie zapytam o Jersey Shore to taaaak, oglądałem kurwa, super zajebiste! Jeżeli ktoś ludzi ślady po gaciach, to też fajnie, lata 90te co prawda były, ale okej, co kto lubi. Tylko czy ja kogoś nazywał kutasolubnym pedałem jeżeli pisze do kogoś smsa za miast napisać list? No bo kurwa, tradycyjnie powinniście to robić. Skoro jedyna słuszna opalenizna to ta od słońca, to polecam wypierdolić już dziś komputer i kupić blok czystego papieru, jeżeli nie chcecie chodzić rozkraczeni.

Żeby jeszcze tego było mało, chujnia atakuje mnie także lokalnie, a dokładniej moje miasto. Ulica z wieloletnią historią, będąca w Warszawie od 1916 roku, od niedawna jest ulicą o nazwie Matki Teresy z Kalkuty. Czy czujecie tą kurewską moc? Ta siłę która wwierca się w wasze mózgu sprawiając że chcecie płakać i śmiać się jednocześnie? Mnie opadają ręce i wszystkie astralne kutasy które krążą nad moją głową. Jak żyć się pytam? Jak żyć?

To tyle na dziś. A może to i tak za wiele. Ave.



Dyplom, natanek i reszta nudów
18.06.11

Odebrałem swój zajebisty dyplom i stwierdziłem że jestem debilem. Z chujowych przedmiotów mam same 5tki, z tych które mają jakąkolwiek wartość same 3. Średnia = 4.05. Ajm Soł pro. Z obrony pracy 4. U jea. Mogę o krocze rozbijać orzechy, taki twardy jestem w tej chwili. Moja edukacja jednak będzie trwać dalej. Zapisuję się na kolejny bezwartościowy kierunek po którym będę nikim, uwaga uwaga, najprawdopodobniej będzie to.. amerykanistyka! Ba dum tss. Skoro już zacząłem kształcić się na idiotę to nie mogę teraz przerwać. Jak by to wyglądało gdybym po 3 latach politologii poszedł nagle na politechnikę? Śmiech na sali.

Internet i media dławią się materiałami o księżulku Natanku i jego płomiennych przemowach dotykających spraw młodzieży i ich zainteresowań. Jakieś 80% tematów wymienianych przez tego Akolitę Zjebania nie jest mi obca, także szatan praktycznie pisze za mnie tą notkę. Co zrobić. Mnie jednak Natanek się podoba. Jego głos, zachowanie i składnia zdań jest wypisz wymaluj jak z książek fantasy i filmów. Zachowuje się jak typowy kapłan który pęta umysły plebsu. Jest tak przerysowany że aż fascynujący. Mógłbym go słuchać non stop. Kiedy mówi pamiętliwe „takie przedszkole.. niewinneeee…” to aż mnie dreszcz przechodzi. Robota w podkładaniu głosów w grach murowana. Nie doceniany talent.

Wakacje moi państwo. Nie wiem jakie macie plany, pewnie żadnych bo większość z was jest biedna, chujowa i mieszka na wsi. Pozostały procent poprosi rodziców o hajsik i pojedzie na jakieś gówniane wakacje na tydzień. Czyli tak jak ja.

Piątek The Series, tak jechany na starcie, jednak zyskuje na co raz to większej popularności. Hejterstwo skleiło japska i dzieci przyklaskują niczym dałniki na wózkach.
Jest już kanał na YT dla chętnych oglądania materiałów na tym serwisie - http://www.youtube.com/piatektheseries

Moje gówniarstwo z klatki znów dało popis. Jakaś szczylówa przed szóstą rano (że się jej chciało!) upierdoliła całe ściany w windzie, klatkę schodową i półpiętra oraz skrzynki na listy markerem czy jakąś farbą, pisząc na nich Bros czy inne gówno. Ja nie wiem, za moich czasów mazało się kredą po chodniku i rzucało jajkami w okna ludzi. Niestety mała wandalka wpadła przez swoją pierdoloną głupotę, bo nie pomyślała że na mojej klatce jest monitoring. Przez tydzień stawiali gigantyczny słup z jeszcze większą kamerą które po prostu jopi się prosto na wejście i nie sposób jej nie zauważyć. Mało tego, dziewczynka okazała się mieszkańcem klatki którą ujebała. No kurwa, większego debilizmu nie widziałem. Jak ja coś rozpierdalałem na to osiedlu kilometr dalej. Nie dość że nieudolne to, to jeszcze głupie. Niedługo zaczną wyrastać nam złodzieje którzy będą okradać samych siebie, tj. wchodzić w nocy do swojego mieszkania i wynosić swój telewizor. Chociaż chuj wie czy już tak nie jest.

Nie wiem czy wiecie, ale ruszyła budowa II lini metra jakiś czas temu. Zdaję sobie sprawę że dla wielu czytających jest to nowość, gdyż mieszkacie na ZADUPIU POLSKI TroLololOloLo u mad? Nie no serio, budują to kurwa i jest fajnie. Szkoda że nie mogę dojechać do pracy i zamknęli główne ulice. Warszawa jest drugim na świecie najbardziej zakorkowanym miastem. Fajnie. Szkoda że nie jesteśmy nawet w 10 najbogatszych państw. No ale gdzieś statystykę trzeba sobie robić, więc czemu by nie w korkach.

Ave nasz kochany kraj.





Urodziny, obama i wrocław
26.05.11

Urodziny już za mną. Bardzo dużo się zmieniło w moim życiu od zeszłego roku. Urosły mi paznokcie, trochę włosów. Przytyłem parę kilo i trochę mniej imprezowałem. Mniej razy spóźniłem się na autobus, napisałem mniej notek na bloga niż kiedyś. Czyli ogólnie CHUJ SIĘ ZMIENIŁO. Chociaż nie, zmieniło się. Na przykład obroniłem pracę licencjacką. Co prawda mam półtora roku w plecy, ale kto by się kurwa przejmował, wakacje uu jeeaaa!! mUhEHehe!! Nikt mi tych dni już nie odda.

Byłem na Krecie. Taka wyspa w Grecji, dla tych którzy rysowali kutasy w zeszytach na lekcjach geografii. Bawiłem się wyśmienicie, zapłaciłem w chuj, nic nie zobaczyłem, zjarałem się tylko słońcem, miałem kaca giganta a na koniec oskarżono mnie o kradzież zielonego, dmuchanego aligatora. True story. Taki los polaka za granicą.

Dla wszystkich tych którym nie zamyka się japa odnośnie tego że ‘sprzedałem się’ kręcąc Piątek The Series. Nie za bardzo wiem jakich argumentów używać w takiej rozmowie, bo samo oskarżenie jest tak kretyńskie i pojebane, że odbiera mi mowę. Co to w ogóle znaczy sprzedać się? Jak można wymagać od 24 letniego (siK!) młodego człowieka żeby nie chciał zarabiać na tym co lubi robić (i ma takiego farta że ktoś chce mu za to płacić). Czy naprawdę sądzicie że gdybym nie dostawał za to hajsu, to bym to kręcił dalej amatorsko? Może jakbym dalej był w liceum to tak, no ale niestety. Są takie rzeczy jak podatki, rachunki, opłaty, szkoła, jedzenie czy choćby chęć wyjechania na wakacje. Nie mam tego farta i nie urodziłem się z magicznymi jelitami z których co noc ,gdy ślinię się w poduszkę, wypadają grudki złota prosto z odbytu. Widać niektórzy tak mają, mnie matka natura nie zaszczyciła tym luksusem.

Jutro odwiedzi moje miasto największy wpierdalacz KFC na świecie, czyli Obama. O czym będą rozmawiać głowy państw? Czy Komorowski będzie twardym oponentem w stosunku do Baracka? Czy przedstawi swoje propozycje jasno? Czy będzie mowa o gazie łupkowym? Czy kogoś to będzie obchodzić po za mediami? Czy tylko ja wiem że ta rozmowa chuja da i będzie na pokaz? Przekonamy się już jutro. Gdy będziecie oglądać spusty dziennikarzy na sam widok uśmiechu Baracka, ja będę umierał w komunikacji miejskiej, uwięziony w spoconym autobusie, gdzieś w centrum miasta. Zamknięcie połowy najważniejszych ulic to bardzo adekwatna rzecz na przyjazd jednego człowieka. Proponuję jeszcze żałobę narodową, a co.

Wyszedł w końcu film o Wrocławiu, o którym pisałem tu już od października. Mój ryjek promuje to wspaniałe miasto, także Wrocławianie, bądźcie dumni bo koleś z Piątku jest waszą twarzą!
Ja bym się wkurwił, no ale cóż.



Ave i 'ogarnij się!' D:



Piątek The Series
13.05.11

Piątek trzynastego. Ja jebie. Lepszej daty na wypuszczenie serialu być nie mogło. No ale stało się. Zapraszam.



Żeby tego kurwa było mało, to dziś mam obronę pracy licencjackiej. Czuję że usram. A może i nie. Zobaczymy. Przynajmniej dobrze wyglądam w garniaku. Jakbym szedł na pogrzeb. Swój własny. A, i obronę mam o 13:00. W piątek trzynastego. Say no more.

Ave 13.



Updejty srejty
11.05.11

Jak widać pozbyłem sie embedów z prawej i przeniosłem wszystko do jednej strony. Ładuje się w chuj, ale wierzę że macie już szybckie łącza jak ja i w sumie gówno mnie obchodzi że komuś się będzie cieło.

Poleciały też kolejne notki do archiwum co by blog szybciej śmigał. Muszę w końcu wykupić server, żesz kurwa. Ale hajsu mi wciąż żal. Może ktos chce przysponsorować? D:

Ave.



Piątek The Series - zwiastun
06.05.11

Zaskoczeni? Ja też.


Ave Piątek!



VLOG INFORMACYJNY 04.05.2011
04.05.11

Nie mogłem się oprzeć, Saur0n100 jest zbyt zajebisty.

Ave Saur0n!



Papa i ślub
01.05.11

Dzień dobry Państwu, witam w nowej, zajebistszej i o wiele fajnej Polsce. Nasz papież został świętym.
Kiedyś już skończycie dławić się różańcami i wyjmiecie z odbytów krzyże, polecałbym ochłonąć, wsadzić ryj w lód i napić się wódeczki. Mam przykrą wiadomość – nie wiele się zmieni. Jak świat miał, tak ma nas w dupie. Jeden święty z naszym nazwiskiem tego nie zmieni. Ale skupmy się na pozytywach.

Proces beatyfikacyjny JP2 był jednym z najszybciej dokonanych w czasach nowożytnych. Super ultra über cool szybko że ja jebie, Santo subito i do przodu! Setki tysięcy polaków srało w gacie już przed samym procesem uświętoszkowania naszego rodaka, w jego trakcie myślę że większość obecnych musiało zmienić pieluchy, a dogorywać będą w domach (chyba że pierdolą się parę godzin w ogórasach, zwanych autokarami).
Media oczywiście jak zawsze przygotowane – gotowe wejściówki, koleś o brudnego stołu i naczelny kat Rurka już był na miejscu i cierpliwie czekał, w studiu masa gości, gazety rzygają tekstem i specjalnymi dodatkami, które w całości są poświęcone jednej personie na temat której i tak wydano już więcej publikacji niż było panienek w pogodynce super expressu.

Żeby nie było, to nie mam nic przeciwko, no bo czemu. Nasz rodak, polaczuniu poczciwy papa, karolek z aureolką nad głową, teraz będzie mógł rozświetlać duszę niejednego gimbusa który chce przyjąć jego imię na bierzmowaniu (a wierzcie mi że przyjmować go będzie 90% jebanych kato-zjebków). Coś tam kamery świata spojrzały na nas, coś tam powiedziono, no ale ogólnie chuj. Było minęło.

Niestety, w dzisiejszym świecie bardziej liczy się fakt, że dwoje ludzi bierze ślub, niż że ktoś zostaje świętym. Otóż Książe William i Kate-jakaś-tam-kurwa, w końcu dokonali zaślubin. Oczywiście wszyscy o tym dobrze wiecie, bo po ludzku nie da się o tym nie wiedzieć. Przed telewizorami zasiadło ponad miliard ludzi, czyli 1/6 ziemi. Miliard ludzi oglądało jak dwie osoby mówię sobie „I will”. Chuj, nie żadni tam kosmici czy półbogowie, zwykli ludzie, srający, jedzący, sypiający czy pierdolący jak my wszyscy. A i tak, cały świat od tygodnia trzymał kloca w dupie na samą myśl że coś może się nie udać. I te komentarze że kurwa "oh ja jebie wygląda jak księżniczka, i ta suknia nie za droga, nie za tania, idealna, i w ogóle taka ładna" JA PIERDOLE, czy ktoś w ogóle zauważył że ten gej łysieje? Miliony funtów na kontach, a przeszczepu włosów sobie zrobić nie mógł. Niesamowite. Rozumiem że jakby królowej ujebało nogę to by jeździła na wózku a nie miała protezę, bo tak wypada rodzinie królewskiej. Oj tam oj tam.
Najbardziej bawili mnie ludzie którzy od dwóch dni koczowali przy trasie przejazdu młodej pary. Jakaś gruba świnia wyłoniła pyszczek zza kocyka w kratę i pierdoli że pamięta Williama jak był młody, i nie może nie towarzyszyć my w tak ważnej chwili jego życia. To nic że książe ma takich ludzi absolutnie w dupie i ten plebs gówno go obchodzi. Ważne że ta gruba sucz ma chwilę radości. Może i to jest jakiś tam cel, sprawiać ludziom radość. Niech się cieszą. Chleba i igrzysk, a co.

No i co ja mam myśleć? Jak mam podsumować mijający tydzień? Papież polak świętym, Kate i William w końcu się ustatkowali. Jezu, jaka radość! Czy naprawdę ludzie są tak zboczeni żeby cieszyć się szczęściem ludzi których nigdy nie poznali i nie poznają? Czy fakt jakiejś umownej zmiany statutu, którym jest ślub i beatyfikacja, jest naprawdę tak ważny w życiu setek tysięcy ludzi? Nie no bo serio, kurwa, ktoś wziął ślub i ktoś został świętym. Sam JP2 wyświęcił więcej niż wszyscy papieże razem wzięci, a ślub bierze paręnaście osób dziennie. Co do chuja wacława?

Ave ludki.



makulatura
28.04.11

Niczym kutas z konopii, wyskakuję gościnnie w programie Makulatura.
Zarzucam, zajarajcie się albo chuj, nie wiem.





List go Gimbusów
12.04.11

Niech się męczą. Nie wiem, jakaś taka radość starego satyra i skurwiela we mnie się budzi zawsze jak inni muszą coś zdawać i zaliczać. Podczas matur to już w ogóle chodzę cały happy i mam nadzieję że większość ujebie. Zawiść Polaczka wycieka uszami.
Wiem że test gimnazjalny jest prosty w chuj i pewnie byle debil go zda, aczkolwiek ten chory wyścig szczurów i tak zamyka ludzi w określonych grupach punktowych. I tak, przyszły pisarz, dostanie się do chujowego liceum bo zesrał matmę. Architekt będzie orał w ogólniaku na osiedlu bo miał wyjebane na szkolne lektury. Wypoziomowanie edukacji prowadzi do wypoziomowania ludzi do niższego szczebla. Ale to nie istotne, trzeba przetrwać.

Pamiętajcie gimnazjaliści – teksty o tym że ten test to wasza przyszłość i w zależności od tego do jakiego liceum pójdziecie takie czeka was życie, możecie włożyć między bajki i pornole. Liceum W NICZYM nie różni się od gimnazjum, ba, nawet jest lepsze bo ludzie nie mają zasranych głów hormonami i dojrzewaniem. Do tego zaczyna się cudowny okres alkoholu i ruchania. O ile oczywiście nie zaliczyliście tego wcześniej, bo z obecną średnią inicjacji alkoholowo-drugowo-seksualnej to pewnie już jesteście rodzicami po zaszyciu.
I teraz najważniejsza rada – jak jeden mąż, nie ważne czy się kurwa komuś podoba i ma talent czy nie – wypierdalać na politechnikę. Tylko zawód, tylko praktyczna wiedza i umiejętności dadzą Wam przyszłość (taka prawdziwą, że będzie hajs na dom pod warszawą i dobre auto). Niech was penis boży broni przed nawet rozpatrywaniem możliwości pójścia na kierunki takie jak: socjologia, psychologia, resocjalizacja, marketing i zarządzanie, europeistyka, no i oczywiście mój faworyt życiowy – Politologia.
Wybierając jeden z tych kierunków, praktycznie od razu możecie zapisywać się na kursy z obsługi wózka widłowego, robienia sushi, stolarstwa czy prowadzenia autobusu. Nikt bowiem nie zaproponuje Wam pracy po 5letniej politologii. Dlaczego? To proste. Nie ma takiego zawodu jak politolog. Chcesz pisać do gazety – wolą kogoś po dziennikarstwie. Chcesz mówić o ludziach – wolą socjologa. Chcesz mówić o zachowaniu polityka – lepiej to powie psycholog. Masz zdanie o unii – gorsze niż ktoś po europeistyce.
Jedyne co zostaje robić po politologii to pracować w jakimkolwiek innym zawodzie i co jakiś czas świecić mordą w TVN i pierdolić bzdury. Taki lajf.
Zaufajcie mi – nie bez powodu prowadzę dla takich jak Wy program Upd@te. Jeżeli takiej chcecie przyszłości, to zapraszam.

Miejcie też świadomość że 80% z Was będzie nikim. Totalnym kurwa zerem, człowiek tak szarym i chujowym, że wasza masowość będzie jedyną siłą jaką poznacie w życiu. Już teraz zdecydowana większość z was wygląda tak samo, różnicie się kolorem oprawek w zerówkach. Ten kraj spłaszcza światopogląd i charakter, czego póki co nie widzicie i większość z was nigdy nie dojrzy. Ale cieszę się z tego. To właśnie ta polaczkowa radocha że sąsiadowi się auto zjebało. Dobrze wam tak kurwa. Żywię się na waszej chujni życiowej. Jak padlinożerca stołujący się na martwych marzeniach i rozkładających się ambicjach.

Ave gimbusy. Jesteście nikim.



Dżapan, 10 kwietnia, papież etc.
07.04.11

Ło la boga, ileż to ostatnimi czasy się wydarzało na naszym ziemskim padole! Kataklizmy, cuda, zmiany, tragedie i sensacje, no i oczywiście wszystko inne co nie dotyczy polskiej polityki. Ale po kolei.



Japonia nie ma łatwo. Muszą jeść patykami bo nie mają sztućców, ich programy telewizyjne tworzą ludzie chorzy umysłowo, do tego mają małe siusiaki, a teraz jeszcze przyjebała w nich wielka fala z oceanu. Świat oczywiście najpierw obsrał się w gacie z powodu tej tragedii i zaczął pchać pieniążki i trąbić w mediach że trzeba pomagać. Chuj że w krajach Afrykańskich do 3 sekundy umiera człowiek i wszyscy mają na to wyjebane. Chcesz pomocy – musisz dostać wodą w ryj.
Teraz oczywiście w rozmowach towarzyskich modnie jest possać pałeczkę i opowiadać „ależ ta Japonia zmobilizowana, podnoszą się po kataklizmie jak nikt inny, są bardzo zorganizowani, nie wiedziałem gdzie jest na mapie dopóki ich nie zalało, jestem idiotą”. Faktem jest, że skośnookie technogeeki radzą sobie całkiem nieźle. Gdyby takie ‘coś’ spotkało Polskę, nasz kraj przestał by funkcjonować na parę lat. Skoro chujowe podtopienia piwnic i powodzie na wsi sprawiają że kraj ledwo ogarnia sytuację, to tsunami po prostu by nas zajebało.
Pamiętajmy też że teraz bardzo modnie jest pomagać Japonii, albo przynajmniej twierdzić że tak się czyni. Lans rośnie niczym kutas na viagrze po samym rzuceniu tekstem „Przelałem na fundację Coś Tam Kurwa Pomóż Japonii Bo Mają Chujowo całe 20zł. Wiem że to nie wiele, ale każda złotówka się liczy.” Każda hipsterska szmata zapomni że oral w miejscy publicznym jest zbyt mainstreamowy i natychmiast ugości Twego członka w swych ustach. Trzeba wiedzieć jak się sprzedać w czasach tragedii.



To niestety czeka nas już co roku. 10 kwietnia to dzień w którym umarła Prawdziwa Polska, patrioci załkali, katolicy dzielnie ruszyli do Domu Bożego biczując się różańcami ze złota, a nie polskie, komunistyczne świnie z zachodu, wschodu i w ogóle z całego świata, oblały ten dzień szampanem.
Jak żyć dalej? Jak wstawać codziennie rano mając świadomość że kraj stoi na krawędzi rozpadu? To już rok od kiedy ten naród stracił swojego Wodza. Czy pogodziliśmy się ze stratą? Czy otwieranie na nowo ran jest nam potrzebne?
Czy dowiemy się co tak naprawdę wydarzyło się tamtego dnia i dlaczego Rosjanie zabili naszego prezydenta?
Zapewne nie. Możemy być za to pewnie że nasze mózgi zostaną wessane przez media, bo sranie jakie odbywa się w telewizorze oraz gazetach, jest nieprawdopodobne. Jedynym wolnym medium jakie mi zostało to radio (oczywiście nie o pełnej godzinie).
Litaniom żałobnym nie ma końca. Właściwie to mam wrażenie że Lech rozjebał się po raz drugi, taka jest intensywność napierdalactwa szumem medialnym.



Dziś umorzono śledztwo w sprawie afery hazardowej. Nie byłem nigdy zwolennikiem komisji śledczych i ogólnego łykania kutasów na ten temat, choć intrygowało mnie co tak naprawdę się wydarzyło. Teraz oczywiście już się nie dowiem.
Przeciwnicy PO muszą piać z radości, jednak w ukryciu, pod maską złości i rozczarowania że śledztwo dobiegło końca. Teoretycznie bowiem przegrali, gdyż nikt nie został skazany. Faktycznie jednak odnieśli zwycięstwo, bo wszyscy widzą że PO ‘chroni swoją dupę’ i umarza śledztwo w które było zamieszane. A to o wiele lepsze niż wyrok sądowy.
Nie mnie oceniać jaki powinien być wynik całej tej afery. Gówno mnie obchodzi czy ktoś chciał kupić ustawę czy też wpłynąć na proces legislacyjny. Jak to by powiedział zwykły Kowalski z bloku – „ja tam na tych automatach nie gram także chuj mnie to?”



Gdy ampułka z magiczną krwią naszego papieża została przekazana Kubicy, naszemu ultra wyjebanemu rajdowcowi, który nie wiedzieć czemu przesiadł się z Formuły 1 na samochód rajdowy i rozjebał się na pierwszy zakręcie, na mej szpetnej twarzy nie pojawiła się żadna emocja. Nic nie mogło mną wzruszyć. Nawet jeżeli potną papieża na kawałki i będą sprzedawać go na bazarach niczym kremówki, nie drgnie mi powieka. Mam już w tym temacie twarz maskę, bowiem cyrk który odbywa się odnośnie tego tematu, jest komentarzem samym dla siebie.
Mam nadzieję że Kubica zyska nowe moce dzięki ampułce z krwią papieża. Myślę że na luzie ma +20 do jazdy samochodem, +20 do Inicjatywy, +5 do Żywotności i przynajmniej +20% odporności na ogień nie magiczny. W końcu taki magiczny artefakt musi mieć niezłe właściwości.
Rocznica śmierci JP2 przeszła jednak jakoś tak ciszej, bez echa. Została oczywiście stłumiona zbliżającym się 10 kwietnia. Użalanie się nad losem 2 kwietnia nie jest już tak modne jak 10. Też jest fajne, ale to nie to samo.


Z innych, porażających wiadomości – Adam Małysz zakończył karierę. Proponuję już dziś zapisać się do chirurga na operację wycinania sobie dolnych żeber, by na przyszły rok móc robić sobie samemu loda w rocznicę jego odejścia od sportu.
Libia pod ostrzałem. Rozklejona, niczym mokry pączek, twarz Kadafiego jest dziś twarzą numer jeden dla wszystkich lubujących się w rozpierdalaniu innych narodów. Oczywiście wprowadzamy pokój, demokrację i te sprawy, jasne. Ale najpierw dawać ropę.
Do Egiptu już bezpiecznie można latać na polskie wakacje, nic nam się nie stanie. Pokrzyczeli, pobiegali, coś tam wymusili, coś tam zrobili i chuj. Dalej gniją w śmieciach i żyją z pieniędzy turystów. Wielka zmiana. Przynajmniej potaniały wycieczki.

A co u mnie? Wielkie NIC. Od roku próbuje obronić się z pracy licencjackiej i chyba w końcu mi się uda. A może i nie? Nigdy nie wiadomo z moją szkołą.

Zacząłem oglądać Smallville. Tak, ten chujowy serial z przed paru lat o młodym Supermanie. I chuj, mam zajęcie. W tydzień zrobiłem 5 sezonów także nie jest źle. Po za tym jest Kristen którą gwałciłem w snach już nie raz.

Sorex że pisze tak mało ostatnimi czasy, ale jakoś nie mogłem się zabrać. Postaram się wrócić do formy piśmienniczej i mazać chujowe wypociny częściej.

Ave wierne suki które wciąż tu zaglądają!



E50
09.03.11

Dziś miałem przyjemność nakręcić 50ty odcinek Upd@te'a w którym występuję. Nigdy nie pisałe nic o mojej robocie, bo w sumie nie chciałem żeby rzutowało to jakoś na to co robię.

Praca w TOSIĘWYTNIE.PL jest w sumie zajebista bo nie wiele robię, a zarabiam zgrabny hajs. Także złego nic powiedzieć nie mogę.

Co do samej treści prezentowanej w programie i tego jaki mam do tego stosunek, to chyba nie muszę się wypowiadać. Każdy widzi jaki jest tego poziom, jednym się podoba innym nie. Mi daje to w sumie fun, jakieś zajęcie no i hajsik. Dla ciekawskich powiem że po za Upd@te'm tworzę także Fajrant, Pixel (mój autorski) oraz Komentatora. Także jak widzicie nie tylko chujnią żyję.

Po prawej lista z wszystkimi 50cioma odcinkami programy w których ukazuje się mój ryj. Będę dorzucał nowe, bo w sumie i tak przestrzeń niezagospodarowana więc na coś się przyda.

Ave!



Wesoła Przygoda w Szkole
06.03.11

Nie no kurwa Moi Państwo, mój umysł zaraz wygaśnie, moje serce stanie a dusza ulotni się. Nie daję rady psychicznie żyć w tym JEBANYM KRAJU. Po prostu już kurwa NIE MOGĘ. Opowiem Wam moja dzisiejszą historię, przygodę związaną z szkoła wyższą. Wyższa ona jest tylko w budynku.
Polazłem zadowolony złożyć pracę licencjacką (po 1,5 roku zalegania i posiadania tego czasu zajebanego w plecy). Dziarskim krokiem wpierdalam się do dziekanatu, zastaję tam KRETYNA w okularach na widok którego ZAWSZE dostaję kurwicy. Wygląda jak pół chuja zza krzaka, jest jebanym dręczycielem mojej biednej duszy, bowiem nie dość że nie rozumie NIC co się do niego mówi, to jeszcze zarządza całym burdelem związanym z moją szkoła.
Plask, prace z doniosłym dźwiękiem padają na blat sosnowego stołu. Cisza, roznosi się echo wzniosłości, pewnego epickiego momentu. Niczym Conan szkolnictwa wyższego, składam swój miecz na tarczy królów. Albo inne gówno.

Posłaniec przyjmuje z namaszczeniem me dzieło w liczbie dwóch sztuk po czym zadaje pytanie „czy wszystkie zaświadczenia są?” Odpowiadam 'Ślepy głupcze! Orędowniku ciemnoty! JAK ŚMIESZ PYTAĆ?!' (Tak, są.)
Zapada cisza. Sługus przegląda dokumenty poczym pada złowroga wróżba, niczym inkantacja złowieszczej magii – 'musi pan donieść zaświadczenie o nie zaleganiu z płatnościami wobec szkoły'. Gdybym miał broń w tym momencie, to słuchalibyście dzisiaj o mnie w TVN24, zapewniam. Ten mały, obleśny gad pyta się mnie czy mam zaświadczenie. O nie zaleganiu. Z płatnościami. Wobec szkoły.
No i tutaj musze nadmienić fakt krytyczny, który dopełnia tą scenę. Otóż wyobraźcie sobie, że moja uczelnia zalega MNIE, ponad SZEŚĆ TYSIĘCY ZŁOTYCH.
CZY KURWA NIEBIOSA MNIE SŁYSZĄ? SZEŚĆ KAFLI NALEŻY MI SIĘ ZE STRONY SZKOŁY, A KTOŚ CHCE ODEMNIE ŚWISTEK CZY TO JA NIE WISZĘ PARU ZŁOTYCH.

Zapytałem czy nie mogą zadzwonić do księgowości. 'Nie bo jest sobota.' Ojej, NIE WIEDZIAŁEM, przecież kurwa nie wiem jaki jest dzień, w końcu jestem idiotą. Zapytałem czy nie mogą przefaksować, w końcu za panem stała gigantyczna maszyna służąca ku temu. 'Nie. Musi Pan donieść osobiście'.
Muszę zacząć obwiązywać się dynamitem pod koszulką i chodzić z detonatorem, bo nigdy człowiek nie wie kiedy nadarzy się kolejna sytuacja.

Chuj, wytrzymałem. Zacisnąłem zwieracze, przełknąłem jad, zjadłem plombę. Lecz ohydny sługus nie zaprzestaje swych katuszy którymi okłada moje serce, oh nie! Symfonia tortur rozbrzmiewa jeszcze donośniej! Bo oto i pada kolejna prośba – 'proszę o płytę z pracą'. Ale jak to, pytam siebie, tydzień temu oddałem takową płytkę w celu sprawdzenia pracy przez magiczne zaklęcie zwane Plagiatem. Mało tego, ten sam człowiek telefonicznie powiedział mi wynik tego testy wyniósł 2,08% i kazał przynieść wydrukowane i oprawione prace. Jak to więc możliwe że prosi mnie o kolejną kopię? To proste. To Polska.
Pierdolonym cudem miałem przy sobie kopię pracy. Oddałem więc. Drugą. Czemu nie, niech zbierają sobie. Przecież całe dnie siedzę i wypalam swoją pracę na CD, od tak, dla jaj.

Mrok ogarną mój umysł i spętał go. Nie wiedziałem co myśleć wychodząc z uczelni. Jednak każda jebana historyjka która koczy się gównem, musi mieć.. co? DESER. Ten nastąpił chwilę później. Wesoło wracając do domu, zacząłem przeglądać swoją pracę, kopię którą zostawiłem dla siebie. Po dojściu do strony 21, stwierdziłem z dziwnym wyrazem twarzy, że moja praca się skończyła. Dziwne myślę sobie. Bardzo intrygująca rzecz, zważywszy że brakuje DZIESIĘCIU PIERDOLONYCH STRON. Tak więc czeka mnie wycieczka nie tylko do księgowości, ale też do drukarni by ponownie wydrukować prace, które PONOWNIE BĘDĘ MUSIAŁ ZŁOŻYĆ W SZKOLE.

Nie wyobrażam sobie bardziej sugestywnego dnia niż dzisiejszy ku temu by opuścić ten kraj. Nie pojmuję Was, czytelników, którzy siedzą w tym kraju i PLANUJĄ tu żyć. Jak to robcie? Jak możecie znosić godnie to całe gówno którego jesteście świadkami każdego jebanego dnia? Chcę znać odpowiedź. Nie widzicie tego jaki ten kraj jest chujowy czy nie chcecie widzieć? Tyko bez pierdolenie o przodkach, historii i patriotyzmie, bo tym akurat większość czytających może się podetrzeć co najwyżej.

Życzę Wam wszystkim byście znaleźli siłę, determinację, odwagę i oczywiście hajs by opuścić ten kraj. By wyrzec się narodowości i zapomnieć. Zwyczajnie zapomnieć o istnieniu tego padołu zwanego Polską. Jeżeli istnieje piekło, to jego przedsionek jest właśnie u nas.

Ave moja szkoła i pierdolec w okularach.



400k
22.02.11

Nawet żem kurwa nie zauważł a tu licznik przekroczył 400k wejść. Nie ma co, jest nieźle. Jestem pod wrażeniem że wciąż dziennie wchodzi tu około 400-500 osób, bo tak podają statystyki. Nie wiem ile jest odwiedzin unikalnych, ale nawet jeżeli setka z was napierdala codziennie F5 to i tak o czymś do świadczy.

Blog póki co stoi i stać będzie. Myślę nad zmianą szaty graficznej na bardziej emo-pojebaną ale jakoś mi się nie chce. Ale może mi się zachce w końcu.

Ave i dzięki za wierne czytelnictwo!



ARCHIWUM